Rockz Guitar Battle, Empire (Gdańsk, Mechanik 19-04-2009)

Trójmiasto gitarowym graniem stoi nie od dzisiaj. Zespołów u nas na pęczki, koncertów nawet po kilka dziennie, ale bitwy gitarzystów jeszcze nie było. Z tego powodu nie wypadało nie być na takim wydarzeniu, które miało miejsce 19 kwietnia w gdańskim Mechaniku. Pierwsza część wieczoru upłynęła pod znakiem wygibasów wioślarzy, a na deser koncert dało Empire.

Bitwa gitarowa składała się z trzech etapów. Zasada jest prosta – dwóch gitarzystów staje naprzeciwko siebie i grają solo w 4 rundach każdy. Dalej przechodzi ten, kto zdobędzie większy aplauz publiczności, jedynie w pierwszej rundzie decydowało uznanie jury. Żeby uatrakcyjnić swoje występy i przekonać do siebie licznie zgromadzoną tego dnia publikę, używano przeróżnych środków. Począwszy od grania znanych wszystkim melodyjek przez wycinanie solówek za głową, z gitarą na poduszce czy z pałką perkusyjną zamiast kostki. W finale, po dogrywce, największy aplauz zebrał Siara z Empire. Z jednej strony grał później koncert, więc trochę „swoich” ludzi miał pod sceną. Jednak z drugiej strony – z rundy na rundę się rozgrzewał i wycinał sola coraz bardziej widowiskowo niesiony uznaniem tłumu. Do tego coraz mniej niechlujnie – jego rywal z półfinału grał czyściej ;) Drugie miejsce zajął Jacek Zaorski z Hurricane, który posiada lepszy warsztat od Siary, natomiast pod koniec jakby zaczęło brakować mu pomysłów i polotu, technicznie też zaczął siadać. Na pewno miał szczęście, że nie trafił na wiosłowego Empire we wcześniejszej rundzie, bo finał nie byłby tak ciekawy. Z kolei trzeci finalista, Łukasz Szostak stawiał głównie na szalone show (pałka perkusyjna i poduszka to jego pomysły). W porównaniu z wymienioną wcześniej dwójką finalistów był słabszy, więc zasłużenie zajął najniższe miejsce na podium.

Ledwo emocje odrobinę opadły, a w drugiej sali już zaczynało się instalować Empire. Pomimo krótkiego stażu zebrali pod sceną publikę skorą do natychmiastowej zabawy. Po bitwie ludzie na szczęście od razu nie pouciekali do domów. Szkoda tylko, że w części barowej, w której grali nie ma sceny, więc nie było widać zbyt wiele. Z kronikarskiego obowiązku – jakby ktoś nie wiedział to Empire gra muzykę z pogranicza melodyjnego thrash metalu/metalcore z damskim wokalem. Bynajmniej płeć piękna w tej kapeli nie łagodzi dźwięków, wręcz je brutalizuje przez scream ;) Czyste partie też Marzena umiejętnie stosuje, jak najbardziej potrafi śpiewać. Zespół bez kompleksów i z dobrym warsztatem wbił się w naszą scenę trójmiejską, oby dalej rozwinęli skrzydła po udanym starcie. Jedyny mankament – mają jak na razie za mało materiału, przez co muszą bisować tym samym. Poza tym niektóre ich kawałki są dla mnie za długie, do tego w zbyt ujednoliconym klimacie, przez co zlewają się ze sobą. Trzymam za nich kciuki, takiego świeżego powiewu znad Bałtyku nigdy za wiele.

Tym miłym i głośnym akcentem pierwsza edycja Rozkz.pl Guitar Battle przeszło do historii. Pomimo początkowego chaosu związanego z zasadami i zapanowaniem nad dziesięcioma gitarzystami, impreza jak najbardziej się udała. Kolejna edycja już na przełomie maja i czerwca.