Po czterech latach od premiery „Litanii kłamstw” dostaliśmy do rąk kolejną płytę Dance Like Dynamite zatytułowaną „Sztuka korozji”. To zespół, który – podobnie jak wiele trójmiejskich kapel – zdecydowanie zasługuje na szerszą niż lokalna rozpoznawalność. Od 2021 roku sporo się u nich zmieniło. Najbardziej zauważalna jest zmiana za perkusją – znanego m. in. z Golden Life Karola Skrzyńskiego (zagrał w jednym utworze na płycie) zastąpił Arkadiusz Wądołowski (wcześniej m. in. Moose The Tramp). W składzie grupy na dobre zadomowił się też uczestnik formacji Prawatt Radosław Moenert obsługujący wszelkiej maści syntezatory. Jednak roszady personalne to nie jedyne, co zmieniło się w ramach formacji.
Swego czasu uczestniczyłem byłem w panelu dyskusyjnym dotyczącym sztuki pisania tekstów piosenek. Poza nieodpartym wrażeniem, że moderator panelu smalił cholewki do jednej z prelegentek, wyniosłem z tego spotkania pewną uwagę Adama Zielińskiego znanego wszem i wobec jako Łona, iż tekst piosenki powinien jego zdaniem zawierać w sobie jakieś światło, albo też go nie zawierać (tę opcję poparł przykładem „You Want It Darker” Leonarda Cohena. I jest to pierwsza zmiana, którą zauważyłem: teksty utworów Dance Like Dynamite zdały się nabrać nieco światła. Nie to, że dużo. Ale to zawsze coś.
Płytę „Sztuka korozji” otwiera jednostajnie brzmiący syntezator, stanowiący idealne tło dla harmonijki ustnej, przy czym nie są to żadne wyczyny typu Junior Wells czy Sławek Wierzcholski, raczej grany na przedmuchu sygnał na trwogę, od którego mogą się zjeżyć wszystkie włosy na ciele. Na tej podstawie wchodzi gęsto grana perkusja podparta charakterystycznie brzmiącym basem Piotra Pawłowskiego, nad którym brzmią smakowicie grane gitary Tomasza „Snake’a” Kamińskiego (niegdyś Red Rooster, później przez lata gitarzysta Golden Life) i donośna melorecytacja Krzysztofa „Sado” Sadowskiego (wcześniej m.in. w Vulgar) rozpoczynająca się od mocnej deklaracji „Nie boję się!”. W ten sposób objawia nam się tytułowy utwór płyty, przechodzący płynnie w znacznie żywsze „6+6=66” świetnie poprowadzone przez perkusję, w dodatku świetnie ustawione przez wchodzący z przedtaktu okrzyk „Nic się nie zgadza!”. Zmianę dynamiki narzuca „Odtruj mnie”, w którym na pierwszy plan wychodzi pętla perkusji i wysunięty na przód bas przetworzony chorusem w charakterystyczny dla Pawłowskiego sposób, acz zaskakuje w nim saksofon (bodajże sopranowy – mistrz Ireneusz Wojtczak) mogący się kojarzyć z grą Bradforda Marsalisa. I kolejna zmiana w „Na końcu ślepej ulicy” narastającym od triolowego rytmu syntezatora, przez delikatne zagrywki gitar na bujającym rytmie na tomach (mogącym się kojarzyć z osiągnięciami Depeche Mode z czasów „płyty z różą”), aż do wejścia pełni brzmienia zespołu przed trzecią zwrotką (polecam teledysk do tego utworu!). Dysonansowo brzmiącym rozebranym akordem gitary z prostym w formie syntezatorem w tle zaczyna się delikatny niczym miśnieńska porcelana „Czuję więc jestem”, w którym skradający się saksofon sopranowy (znów Irek Wojtczak) sąsiaduje z niespodziewanymi zgrzytami oraz zmysłowym żeńskim szeptem (w tej roli Małgorzata Oliwia Sobczak, autorka poczytnych kryminałów). „Do zobaczenia w snach” – o partii basu przypominającej nieco styl pana Simona Gallupa – hipnotyzuje połączonymi wokalami Sado i Anny Czyżewskiej i gitarami Snake’a potraktowanymi sympatycznym, nienachalnym delayem. Zupełnie inny nastrój wprowadza sympatyczny cover – a właściwie butcher – „Why Don’t We Do It In The Road” zespołu The Beatles, dynamiką przypominający jednakowoż Motorhead (a także to, co prezentował Sado w zespole Vulgar). Następny utwór „Kolekcjonuję Cię” przykuwa uwagę synkopowanym groovem sekcji rytmicznej i niecodzienną melodyką refrenu. Prostym rytmem syntezatorów skontrowanym agresywną grą perkusji i jazgotem gitar charakteryzuje się z kolei „Oto wasz program” – przeróbka utworu Made In Poland, poprzedniego zespołu Piotra Pawłowskiego, w którym świetnie funkcjonuje głos damski stylizowany na syntezator mowy – swoisty symbol orwellizacji życia naszego codziennego. Piękne wyspokojenie zapewnia „Z ciemności i chaosu” – delikatny, niemal eteryczny utwór niesiony przez plany z żeńskich wokali mogące się kojarzyć się z dokonaniami Enyi lub Clannad, niespieszną gitarę akustyczną, delikatną perkusję, nieskomplikowaną acz cudowną partię piana Rhodesa (w wykonaniu Tomasza Jagody) i wokalem Krzysztofa Sadowskiego, który tak melodyjnie nie śpiewał od dawna.
I koniec. Dziesięć utworów. Tylko? Aż.
Czuć w tej płycie światło. Po mrocznej, acz koniecznej „Litanii kłamstw” pojawiły się nowe sytuacje, nowe emocje, że o nowych muzykach nie wspomnę. W tekstach Sadowskiego pojawia się wprawdzie ten autoterapeutyczny ton obecny na poprzedniej płycie (np. „Sztuka korozji”, czy „Na końcu ślepej ulicy”), ale jest też miejsce na emocje niepomiernie bardziej pozytywne („Czuję więc jestem”, czy wręcz pogodne w swej wymowie „Do zobaczenia w snach”), pojawia się też druga osoba jako adresat („Odtruj mnie”, „Kolekcjonuję Cię”). Bardzo sympatycznie wypada też nawiązanie do Maanamu w „Z ciemności i chaosu”. Czuć, że waży on każde słowo. Że zostało tylko to, co trudno by było usunąć. Po tym między innymi poznaje się dobry tekst.
Płyty świetnie się słucha. Jest tu więcej melodii niż na poprzednich płytach Dance Like Dynamite. Muzycy pozwalają sobie też na więcej swobody w ramach wypracowanego już brzmienia kapeli, a i te delikatniejsze fragmenty sprawdzają się świetnie, gwarantując – niczym szczypta pieprzu cayenne dodanego do czekoladowego brownie – balans smaku. Parę słów pochwały należy się producentowi muzycznemu płyty, Tomaszowi Kamińskiemu. Tu nie ma przypadkowych ruchów, to po prostu brzmi. I to zarówno w odtwarzaczu samochodowym, na kuchennym boomboxie, czy na „tatowym” hi-fi z „dobrymi kolumnami”. Kawał dobrej roboty.
Czeka mnie jeszcze odsłuch wersji winylowej, ale jestem pełen dobrej myśli. Zwłaszcza, że oderwać się od tej płyty nie mogę.

skład:
Krzysztof Sado Sadowski – wokal
Tomasz „Snake” Kamiński – gitara
Piotr Pawłowski – gitara basowa
Radek Moenert – syntezatory
Arek Wądołowski – perkusja
1. Sztuka Korozji
2. 6+6=66
3. Odtruj Mnie
4. Na Końcu Ślepej Ulicy
5. Czuję Więc Jestem
6. Do Zobaczenia w Snach
7. Why Don’t We Do It In The Road?
8. Kolekcjonuję Cię
9. Oto Wasz Program
10. Z Ciemności i Chaosu
strona internetowa: www.facebook.com/dancelikedynamite