Lunar Trips to grupa, która nie zwróciła wcześniej mojej uwagi i nie śledziłem jej losów. Pewnego dni wysłali do mnie maila z informacją, że wydali debiutancką płytę „Moon Flowers” i bardzo im za to dziękuję. Pierwszy album tego gdyńskiego zespołu to rzecz, którą zdecydowanie warto posłuchać.
Na „Moon Flowers” to trio składające się z dwóch dziewczyn i jednego chłopaka zaprezentowało naprawdę dojrzały i przemyślany materiał – z konceptem muzycznym i wizualnym, w którym nie ma przypadku, lecz charakteryzuje się bardzo konkretnie wytyczoną wizją artystyczną. Dziewięć utworów zawartych na tym wydawnictwie urzeka swoim introwertycznym, pełnym nostalgii i tęsknoty, ale też swoistego ciepła klimatem. Tutaj Hope Sandoval z Mazzy Star podaje rękę Lanie Del Rey, a całość podlana jest alternatywnym sosem w postaci post punka, garażowego brudu, lo-fi, shoegaze’u, a nawet i post rocka czy przebijającego się niekiedy w melodiach nirvanowego grunge’u. Niewątpliwie ogromną siłą Lunar Trips są wokale Hani i Kasi – uzupełniają się, tworząc razem harmonie, pełne lekkości i tej specyficznej, ale jakże pasującej, nostalgicznej maniery. Dzięki obu śpiewającym dziewczynom muzyka Lunar Trips wyniesiona zostaje na zdecydowanie wyższy poziom, ich głosy są właśnie takie jakie być powinny – nieco senne i hipnotyzujące, pełne lekkości, ale też bardzo świadome i wyraźne. Warto też zwrócić uwagę na warstwę liryczną – Hania i Kasia śpiewają o emocjach i uczuciach, tych pozytywnych jak miłość i negatywnych jak strach, cofają się też do dziecięcych przeżyć. Jest nawet tutaj miejsce na piosenkę poświęconą psu jednej z nich, który w międzyczasie odszedł do psiego nieba („song for my dog”). Z kolei inspiracją dla takiego „the tenant” była pierwsza książka Rolanda Topora „Chimeryczny lokator”, na podstawie której Roman Polański nakręcił film „Lokator”.
Zespół Lunar Trips pokazał swoim debiutem „Moon Flowers”, że można grać prosto, ale bardzo skutecznie. To zbiór dziewięciu chwytliwych, bardzo równych piosenek, bez słabych momentów. Płyta urzeka swoim klimatem, a dla fanów nostalgicznej muzyki to wręcz obowiązkowy materiał. Pozostaje mieć nadzieję, że grupa zyska rozpoznawalność i nie przepadnie w oceanie wydawanej muzyki. Uważam, że „Moon Flowers to jedna z najciekawszych płyt ubiegłego roku i zasługuje na wspomnienie w rankingach, nie tylko lokalnych, ale i ogólnopolskich. Lunar Trips ma wszystkie asy w rękawie by wypłynąć na szersze wody, teraz tylko pozostaje im życzyć cierpliwości, konsekwencji, żmudnej pracy promocyjno-koncertowej i odrobiny szczęścia.

skład:
Hanna Kolendowicz – wokal, gitara, gitara basowa
Katarzyna Wardzyńska – gitara basowa, gitara, wokal
Michał Mikitiuk – perkusja, klawisze
1. the ghost
2. the rain
3. the tenant
4. float away, forget my name
5. glass child
6. memories of fear
7. touching from a distance
8. song for my dog
9. cecily
strona internetowa: www.facebook.com/lunartrips