Dziady Kapitana Klossa, Nagrobki, The Ferrules (Gdańsk, Teatr Leśny 22.08.2025)

Koncerty w Teatrze Leśnym w Gdańsku Wrzeszczu powoli wpisują się w krajobraz sierpniowych, trójmiejskich imprez kulturalnych. Specyficzny obiekt o ponadstuletniej historii łączy ze sobą zalety imprezy plenerowej (jak by na to nie patrzeć – jest to impreza pod gołym niebem) z kameralną, niemal rodzinną atmosferą (stosunkowo ograniczona pojemność widowni, czego zaletą jest również możliwość obsłużenia imprezy przy pomocy sprzętu o niższych parametrach). Sława i chwała Gdańskiemu Archipelagowi Kultury za organizacje tych imprez i niechby one powtarzały się w następnych latach.

Podczas tegorocznego wydarzenia pod nazwą Alternatywny Las mieliśmy możliwość wysłuchać trzech składów. Koncert pierwszego z nich rozpoczął się trochę po 20:00, poprzedzony krótkim i zwięzłym słowem wstępnym od koordynatora imprezy Tytusa Skiby (znany również jako wokalista punkowej grupy Danziger). The Ferrules to zespół trójmiejski poruszający się w kręgu szeroko pojętego rocka alternatywnego. Nie wiem, czy o zespole grającym ponad sześć lat można napisać, że jest młody, aczkolwiek tworzący go muzycy do staruszków nie należą. Co można powiedzieć o tej grupie? Na pewno to, że mają świetnie skomponowane brzmienie. Mimo użycia przez dwóch gitarzystów podobnych typów gitar i wzmacniaczy, brzmi to selektywnie i zaaranżowane jest z dużym smakiem i wyczuciem: jeśli jedna gitara gra delikatne partie na czystym soundzie – druga zapewnia sprzężenia i przestery; jeśli pierwszy wiosłowy gra wiodący riff – drugi wytwarza eteryczne plamy dźwiękowe na delayach i pogłosach. Innymi słowy, współgra to ze sobą, nawet kiedy obaj grają gęsto. Ponadto, świetne wrażenie robi zdobywający sobie coraz lepszą renomę perkusista Ignacy Macikowski (znany m.in. z Żurawi i Zespołu Sztylety). Żeby jednak nie ujmować innym muzykom, należy pochwalić basistę za dużą świadomość własnego instrumentu oraz wyposażenia. Również wokalista wyróżniał się niecodziennymi środkami wyrazu, a także swoistą acz skuteczną ekspresją. Podsumowując, swoje pierwsze spotkanie z zespołem The Ferrules odwlekałem zdecydowanie zbyt długo, ale mam nadzieję, że będziemy się częściej widzieć. I słyszeć.

Około godziny 21:00 na scenie zainstalował się duet Nagrobki, który zdążył już wyrobić sobie zarówno renomę, jak i pokaźne grono słuchaczy. Muzycy formacji Maciej Salamon (wokal, gitara, keyboard) oraz Adam Witkowski (wokal, perkusja, gitara, keyboard, telefon) umiejętnie poruszają się w tej sferze nieskomplikowania formy, gdzie dochodzi do balansu na cienkiej linii między geniuszem i abnegacją, czym zaskarbili sobie sympatię nie tylko polskiej publiczności. Zgromadzonemu w Teatrze Leśnym audytorium zaprezentowali zbiór piosenek przygotowywanych do spektakli wystawianych w teatrach, z którymi wyżej wspomniani artyści współpracują. Pozornie monotonne w warstwie kompozycyjnej i instrumentalnej utwory skutecznie przyciągały uwagę, zaś towarzyszące im teksty skutecznie wprowadzały atmosferę niepokoju. Wprawne ucho mogło wychwycić wplątany w utwór cytat z „Sunday Morning” Velvet Underground lub z kołysanki z „Dziecka Rosemary”, czy emanujące czarnym humorem nawiązanie tekstowe do „Roty” Marii Konopnickiej (Nie będzie żywy pluł nam w twarz/ni bił nas łopatami). Swoiste poruszenie wywołał też utwór „Chciałbym nie wierzyć w nic” dedykowany „kolegom z rokendrola, którzy po rzuceniu wódki poszli od razu do kościoła”. I ani się człowiek obejrzał, a już minął cały czterdziestominutowy występ formacji. Za szybko, za krótko.

O godzinie 22 na scenie pojawił się gwóźdź programu – jeden z laureatów Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie w 1985 roku, formacja Dzieci Kapitana Klossa, która „ze względu na zmianę wieku, oraz ogólnego oglądu świata” wystąpiła jako Dziady Kapitana Klossa ­– zespół „o charakterze rekonstrukcyjnym”, jak określił ją lider, wokalista oraz gitarzysta Olaf Deriglasoff, któremu na scenie towarzyszyli basista Tony von Kinsky (wcześniej występował w zespołach Kinsky, Dezerter, później wzięty realizator dźwięku), perkusista Michał „Mrufka” Jędras (znany przede wszystkim z gry w zespole swojego ojca Zaciera, a także Zenka Kupatasy – niegdysiejszego lidera formacji Kabanos) oraz saksofonista Tomasz Bachorz „Pies” grający w oryginalnym składzie DKK z Jarocina 1985 i z drugiego wcielenia formacji z roku 1996. Dowodzony przez Deriglasoffa kwartet zaprezentował zestaw piosenek napisanych w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, które w przerażającej większości są zadziwiająco aktualne dziś, czterdzieści lat po słynnym występie na legendarnym festiwalu. I tak zabrzmiały utwory: „Szara codzienność” – opis egzystencji – wegetacji w rzeczywistości PRL- u, „Marzenie” – opisujące postrzeganą według tamtych realiów konsumpcję, legendarna „Pieśń o bohaterze” – poświęcony patronowi formacji (przy której Olaf pozwolił sobie na dygresję o „pewnym znanym koledze” określającym DKK mianem „zespołu jednego przeboju” –„Cóż, my przynajmniej jakiś mamy!”), „Martwica mózgu” – inspirowany filmem Petera Jacksona utwór z 1996 r., „Szare myszy” – ponury obraz odosobnienia w PRL, „Policmajster Wihajster” poprzedzone przemową na temat bezkarności bandytów w garniturach, „Sopocka plaża” – naturalistyczny obraz degradacji ekologicznej Zatoki Gdańskiej w końcowym PRL, „Alkohol” – opisujący zarówno subkulturowy model spożycia jak i śmieszność ówczesnych haseł profilaktycznych, „Szpital” – o symulowaniu choroby psychicznej w celu uniknięcia obowiązkowej służby wojskowej, „Tato! Tato!” – kolejny utwór poświęcony patronowi. Występ formacji zakończyły utwory „Siedzę, siedzę” z fenomenalnej solowej płyty Olafa „Produkt”, a także dedykowany jednemu z dawnych kolegów Olafa utwór Apteki „System”.

Najjaśniejszym punktem występu był niewątpliwie sam Olaf Deriglasoff. Przez lata będący skrzydłowym dla takich artystów jak Kodymowski, Maleńczuk, Staszewski czy Staszczyk, kiedy w końcu „wypuszczono go” na front z samym tylko telecasterem – roztoczył swój specyficzny hultajsko – sowizdrzalski czar, uwidaczniający się zarówno w jego grze i śpiewie, jak i w huraganowej konferansjerce, w której to szydził z realiów swojej młodości, to robił sobie jaja z bardziej znanych kolegów, to tłumaczył społeczeństwu swój ogląd świata. Drugim jasnym punktem występu Dziadów Kapitana Klossa był saksofonista Tomek Bachórz, nie tylko z żarem odgrywający swoje partie, ale również towarzyszący liderowi wokalnie. Świetnie sprawdza się też sekcja rytmiczna Jędras – von Kinsky, która prezentuje się nader wszechstronnie w granym przez formację repertuarze.

Podsumowując, Alternatywny Las 2025 uważam za naprawdę udany. Na pewno sprawdziła się formuła zapraszania trzech wykonawców o różnym poziomie popularności, co można uznać również za działalność w pewnym sensie edukacyjną. Kto z pokaźnego fandomu DKK słyszał wcześniej o The Ferrules? I odwrotnie – ilu młodych fanów The Ferrules uczestniczyło później w całkiem śmiałym pogo przy DKK? Był kiedyś taki cykl w TVP o nieco cringe’owym tytule Muzyka łączy pokolenia i mam wrażenie, że coś takiego zadziało się w ten niezbyt ciepły sierpniowy wieczór w tym urokliwym miejscu, jakim jest Teatr Leśny.

Mam wobec tego gorący apel zarówno do Gdańskiego Archipelagu Kultury, jak i do władz miasta Gdańska: Nie przestawajcie! Pośród wielu kosztownych i niezbyt efektywnych działań wizerunkowych uda się na pewno znaleźć te parę groszy na organizację paru takich koncertów letnią porą. Nie pozwólmy ograniczyć wyjątkowości trójmiejskiej sceny li tylko do ekspozycji muzealnej bądź obwoźnej wystawy z tektury!

Nie mamy prawa!