Konrad Ciesielski (Gdańsk, Klub Żak, 12.12.2025)

Konrad Ciesielski dał się wcześniej poznać jako perkusista m.in. Blindead, Octopussy, Tranq, St.John i jeszcze kilku innych zespołów. W tym roku ukazał się jego debiutancki album solowy „Koniec”, który wraz z „Equation_Toxic: A” Proghmy-C jest w moim osobistym rankingu w absolutnej czołówce najlepszych płyt jakie wydano w tym roku w Trójmieście. Co ciekawe, krążek ten nie zawiera w sobie praktycznie żadnych elementów rockowych czy metalowych, a to dopiero początek zalet. To muzyka pełna emocji i niezwykłego, filmowego klimatu ubrana w jazz, trip hop, world music i pochodne. Nagrać taki materiał w studiu to jedno, ale przenieść go na koncertowe warunki to już inna para kaloszy. Czy ta sztuka udała się Konradowi i towarzyszącym mu muzykom? Można było przekonać się o tym w piątkowy wieczór w klubie Żak w Gdańsku.

Czytaj też:

Konrad Ciesielski przez wszystkie lata swojej muzycznej działalności przyzwyczaił tym, że chował się za zestawem perkusyjnym. W Żaku również zasiadł za bębnami, ale tym razem był bardziej widoczny. W końcu jego nazwisko i facjata to znaki firmowe tego projektu. Należy jednak wspomnieć o wszystkich tych, którzy go wspomogli na scenie. Przede wszystkim Maciej Szkudlarek (Lastryko, Why Bother?) i Wojciech Lacki (Lastryko, Ampacity), którzy wraz z Konradem tworzyli podstawowy skład. Lista gości była naprawdę imponująca, bo prawie wszyscy, którzy wspomogli Ciesielskiego w nagraniach płyty „Koniec” pojawili się na żakowej scenie. Każda z pań i każdy z panów dołożyli coś swojego, dzięki czemu działa się prawdziwa magia – Patrycja Tempska na saksofonie, Dawid Lipka na trąbce, Jan Galbas na klawiszach i dodatkowo na wokalu w zamykającym „To Beginning” i wreszcie wokalistki, operujące tak różnymi od siebie technikami – Gabriela Wasilewska i Joanna Gośniowska-Budzisz. Był jeszcze jeden szczególny gość. Miałem pewne obawy jak wypadnie wersja live utworu „Znaczenie” zrobionego trochę na kształt reportażu radiowego, w którym Bartosz Hervy (kolega Konrada z Blindead) opowiada o swoich zmaganiach z depresją. To bardzo mocna rzecz, aż kipi emocjami i z pewnością wymagało ogromnej odwagi żeby stanąć przed pełna salą i opowiedzieć raz jeszcze (był komplet publiczności), tym razem nie jeden na jeden do dyktafonu – o tym mrocznym czasie w swoim życiu. Bartosz obchodził tego dnia urodziny, więc jego zwycięstwo z depresją tym bardziej wybrzmiało bardzo symbolicznie.

fot. Jan Rusek / mat. pras. Klubu Żak

Czy muzycy dowieźli „Koniec” Konrada Ciesielskiego do końca? Jak najbardziej. Z każdym kolejnym numerem było tylko lepiej, nie będzie abolutnie żadną przesadą jeśli uznam ten wieczór za jedyny w swoim rodzaju – to nie był po prostu kolejny koncert jakich wiele w okolicy. Na scenie działa się prawdziwa muzyczna magia – utwory wybrzmiały w rozszerzonych wersjach, za plecami muzyków wyświetlano wizualizacje. Dodatkowo samo miejsce jakim jest Klub Żak, tak ważne na lokalnej mapie kultury i chłonąca dźwięki publiczność w tej przestrzeni, dopełniły i rozszerzyły obrazu całości płyty słuchanej do tej pory w domu. Płyty, która jest materiałem wyjątkowym, która trafiła idealnie w moje poczucie wrażliwości i cieszy, że mogłem ją w Żaku kupić na CD. Takie rzeczy powinny pozostawiać za sobą fizyczny ślad, cyfra to za mało. Niech magia trwa.