Dokładnie rok po swoim pierwszym koncercie w Polsce, do Trójmiasta w ramach trasy HYPERNATURAL EUROPE TOUR 2026 wraca Mad Jamie. Wydarzenie odbędzie się w niedzielę 30 sierpnia w klubie Podwórko.art / Ucho w Gdyni. Również tym razem przed japońską artystką wystąpi trójmiejska grupa Hariken, której basista Bartłomiej Kądziela (także organizator koncertów pod szyldem Cross Stage) miał przyjemność porozmawiać z Mad Jamie o tym jak wspomina poprzednią wizytę i jakie emocje towarzyszą przed kolejnym koncertem w Polsce.
Bartłomiej Kądziela: Minął już rok od Waszego pierwszego koncertu w Polsce. Kiedy dziś wspominasz tamten pobyt w Gdańsku, co najbardziej przychodzi Ci do głowy? Czy jest coś, co szczególnie zapadło Ci w pamięć?
Kanjosen Akubi: To był nie tylko mój pierwszy koncert w Polsce, ale również pierwsza wizyta w Twoim kraju. Dorastając i żyjąc w Japonii, Polska nie była miejscem, o którym szczególnie dużo myślałam, więc przed przyjazdem miałam w sobie przede wszystkim ogromną ciekawość: „Jaki to właściwie kraj? Jaka jest jego kultura i jacy są jego ludzie? Czy muzyka MAD JAMIE i to, co robimy, zostanie tutaj przyjęte?”. Było w tym dużo ekscytacji związanej z odkrywaniem nieznanego, ale też odrobina niepewności. Kiedy jednak zaczęłam spacerować po mieście, spotykać lokalnych ludzi i chłonąć atmosferę tego miejsca, a później zobaczyłam energię podczas koncertu, pełne humoru ulice i szaleństwo Polish Jamie, Gdańsk i Polska bardzo mocno mnie urzekły. Właściwie z miejsca zakochałam się w tym kraju.
Jeśli chodzi o sam koncert, najbardziej zapamiętałam przede wszystkim to, jak ogromną energią nas przyjęliście. Kompletnie przerosło to moje oczekiwania. Było dla mnie niesamowite, że w Polsce jest tak wiele osób, które naprawdę czekały na nasz koncert i chciały go przeżyć razem z nami.
No i oczywiście sposób, w jaki ludzie bawili się pod sceną – ten cały kozacki taniec! Nawet po tylu koncertach w Japonii nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego podczas naszego występu. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie i po powrocie do Japonii opowiadałam o tym również japońskim Jamie!
Podczas poprzedniej wizyty spędziliśmy razem cały dzień, spacerując po Gdańsku i poznając zarówno historię miasta, jak i jego codzienne życie. Jak ważne są dla Ciebie takie chwile poza koncertami? Czy uważasz, że właśnie w ten sposób najlepiej poznaje się dane miejsce?
Bardzo mocno się z tym zgadzam. Dzisiaj internet jest tak blisko naszej codzienności, że możemy oglądać krajobrazy odległych krajów, poznawać ich historię i dowiadywać się o nich bardzo wielu rzeczy, nawet jeśli znajdują się tysiące kilometrów od nas. Ale dopiero kiedy naprawdę spacerujesz po danym miejscu, oddychasz jego powietrzem, czujesz temperaturę na własnej skórze i próbujesz lokalnego jedzenia, możesz doświadczyć emocji, które wykraczają poza samą wiedzę. Podróżując po Polsce, a także podczas całej europejskiej trasy, jeszcze mocniej zdałam sobie z tego sprawę. Chcę bardzo pielęgnować te emocje i wspomnienia.

Podczas poprzedniej wizyty odwiedziliśmy razem Europejskie Centrum Solidarności. Później dowiedzieliśmy się, że to doświadczenie stało się jednym ze źródeł utworu „Tokyo Democracy”. Co najbardziej pozostało w Tobie po tamtym dniu i sprawiło, że chciałaś przełożyć te emocje na muzykę?
To, co zobaczyłam i poczułam tamtego dnia w Europejskim Centrum Solidarności, zostało we mnie na dłużej. Oglądając prawdziwe nagrania i materiały z tamtego okresu oraz poznając historie tak wielu ludzi, zetknęłam się z historią Solidarności – z ludźmi, którzy walczyli o uwolnienie się spod kontroli i opresji, o wolność, własną tożsamość, poczucie istnienia i swoje miejsce. Oczywiście nie żyłam w tamtym czasie i w tamtym miejscu, więc mogłam poznawać te wydarzenia jedynie poprzez to, co zostało pokazane w muzeum. Ale bardzo mocno uderzyło mnie coś jeszcze. Kiedy wyszłam z Europejskiego Centrum Solidarności i widziałam ludzi żyjących współcześnie na ulicach, zobaczyłam Polaków żyjących w tym miejscu w sposób wolny, wyjątkowy i pełen energii. Pomyślałam wtedy o tym, że za tym światem, który dziś możemy oglądać i który wydaje mi się tak piękny, stoją historie konkretnych ludzi – ludzi, którzy walczyli o możliwość bycia sobą i życia jako wolne jednostki. To było dla mnie bardzo poruszające.
W pewnym momencie zaczęłam też dostrzegać pewne podobieństwa między procesem demokratyzacji Polski a sytuacją, w której sama wtedy się znajdowałam. Zaczęłam zastanawiać się, czy mogłabym w jakiś sposób przełożyć te emocje na własną twórczość i zostawić coś po sobie w tym świecie. Wtedy mój producent zaproponował tytuł „TOKYO DEMOCRACY”. Pomyślałam, że to może być właściwy sposób, żeby opowiedzieć o tym, co czuję. Napisałam więc tekst oparty na tych emocjach i ostatecznie udało nam się stworzyć i wydać tę piosenkę.
Czy miejsca, które odwiedzasz podczas tras i związane z nimi doświadczenia często wpływają na Twoją twórczość? Czy miasta i ludzie, których spotykasz, pojawiają się później w tekstach i muzyce MAD JAMIE?
Myślę, że wpływają na mnie bardzo mocno. Właściwie staram się cenić przede wszystkim rzeczy, których sama doświadczyłam, emocje, które przeżyłam i to, co mnie poruszyło. Każdego dnia zastanawiam się, jak mogę przekazać te uczucia światu – zarówno poprzez muzykę, jak i poprzez mój sposób występowania na scenie. „TOKYO DEMOCRACY” jest tego najlepszym przykładem. Gdybym w zeszłym roku nie odwiedziła Polski, ten utwór absolutnie by nie powstał. Osobiście czuję, że poza bezpośrednim przesłaniem tego utworu jest w nim również jakaś energia Polski, która została w niego wlana.
Jest też drugi rodzaj wpływu. Na przykład kiedy tworzyliśmy „Night Ray”, miałam wtedy w głowie nieco inny obraz tego utworu niż obecnie. Podobnie wykonywałam go na koncertach. Ale podczas zeszłorocznej europejskiej trasy pojechaliśmy do Szwecji i pewnej nocy znalazłam się w lesie, gdzie nie było absolutnie niczego. Spojrzałam w niebo i po raz pierwszy w życiu zobaczyłam tak niesamowitą ilość gwiazd, jakby spadały prosto na mnie. Od tamtego momentu, kiedy wykonuję „Night Ray” na scenie, mam wrażenie, że nocne niebo, które widzę w wyobraźni, stało się znacznie bardziej wyraźne i głębokie.
Kiedy rok temu przyjechałaś do Polski, chyba nikt nie spodziewał się, że tak szybko tutaj wrócisz. Od tamtej pory wydarzyło się tak wiele i teraz znów możemy się spotkać. Czy czujesz, że Polska stała się dla MAD JAMIE czymś więcej niż tylko jednym z przystanków na trasie?
Tak naprawdę już zaraz po zakończeniu zeszłorocznego koncertu w Polsce pomyślałam: „Muszę koniecznie jeszcze raz przyjechać do Polski! Chcę znowu spotkać Polish Jamie!!”. Dlatego ogromnie się cieszę, że w tym roku znowu mogę przyjechać do Polski, spotkać się z Polish Jamie i wspólnie stworzyć tę koncertową energię. Chcę, żeby od teraz, kiedy tylko będę przyjeżdżać do Europy, Polska zawsze była jednym z miejsc, do których będę wracać. Mam nadzieję, że z czasem spędzimy razem jeszcze wiele chwil i staniemy się najlepszymi kompanami, którzy wspólnie będą tworzyć szaleństwo MAD JAMIE.
Tej zimy MAD JAMIE zagra również w Szwecji w pełnym składzie. Czy Europa stała się już dla Ciebie ważnym miejscem koncertowym? Jakie różnice dostrzegasz między europejską a japońską publicznością?
Dzięki ogromnemu wsparciu i wysiłkowi wielu osób od 2024 roku możemy co roku organizować europejskie trasy. Przed moim pierwszym koncertem w Szwecji w 2023 roku ani razu nie wyjechałam z Japonii. Nie byłam więc nawet w stanie wyobrazić sobie, że tak daleko, za morzem, istnieją ludzie, którzy słuchają moich piosenek i mojej muzyki. Kiedy jednak podczas kolejnych tras zaczęłam występować w różnych krajach i zobaczyłam na własne oczy, że moje piosenki naprawdę docierają do ludzi w Europie, za każdym razem ogromnie mnie to porusza. Oczywiście jest między nami ogromna fizyczna odległość i kiedyś Europa wydawała mi się czymś bardzo dalekim. Dzisiaj czuję jednak, że stała się jednym z naprawdę ważnych miejsc, które mogę nazywać swoim.
Jeśli chodzi o różnice między japońską a europejską publicznością, oczywiście istnieją różnice językowe, kulturowe i wiele innych szczegółów. Ale na najbardziej podstawowym poziomie czuję, że jesteśmy tacy sami. Uwielbiam momenty, kiedy poprzez muzykę nasze serca stają się jednym i kiedy możemy po prostu, bez zastanawiania się nad trudnymi rzeczami, wspólnie bawić się aż do granic szaleństwa.

Ubiegłoroczny koncert w Pubie Torpeda zakończył się ogromnym sukcesem i klub był pełny. Tym razem zagramy na większej scenie Podwórko.art / Scena Ucho. Z jakimi emocjami i oczekiwaniami wracasz do Trójmiasta?
Przede wszystkim chcę absolutnie przebić to, co razem z Polish Jamie stworzyliśmy w zeszłym roku! A poza tym w przyszłości chcę zostać supergwiazdą. Dlatego chcę, żeby jeszcze więcej ludzi niż rok temu poznało, jak niesamowite jest MAD JAMIE. Chcę też, żeby ludzie, którzy jeszcze nie są Jamie, po koncercie w Podwórko.art / Scena Ucho stali się Polish Jamie!
W tym roku znowu możemy spotkać się na koncercie MAD JAMIE. Jeśli ktoś jeszcze nigdy nie widział Was na żywo, dlaczego właśnie tym razem powinien przyjść?
Czeka na Was szalona, totalnie zwariowana zabawa! Nie myślcie – czujcie! Koniecznie odsłońmy nasze serca i razem szalejmy, krzyczmy i bawmy się jak nigdy wcześniej!
Podczas poprzedniej wizyty w Polsce wydarzyło się kilka rzeczy, których nikt się nie spodziewał. Wspomnienia z Gdańska później przerodziły się w „Tokyo Democracy”, a zdjęcie z hot-dogiem z Żabki do dziś jest wspominane przez polskich fanów. Za każdym razem, gdy w Polsce pojawia się jakiś japoński artysta, ludzie pytają mnie: „Czy tym razem też zabraliście artystę na tego słynnego polskiego hot-doga?” (śmiech). Jak myślisz, co pozostanie w sercach ludzi po tegorocznej wizycie w Polsce?
Przede wszystkim japońscy artyści odwiedzający Polskę powinni jeść hot-dogi z Żabki! Bo są pyszne! Jeśli MAD JAMIE odwiedza Polskę, musi narodzić się jakaś legenda…! Czekajcie więc na tegoroczny X-Day…!
Rok temu żegnaliśmy się z myślą: „Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy”. Teraz do tej historii dopisujemy kolejny rozdział. Co chciałabyś dziś powiedzieć wszystkim polskim fanom, z którymi spotkasz się ponownie w Gdyni?
Od samego początku bardzo mocno chciałam wrócić do Polski i dlatego ogromnie się cieszę, że możemy znowu się spotkać. W tym roku wydaliśmy również nasz trzeci album, więc do Gdyni przyjadę jako jeszcze silniejsze i jeszcze potężniejsze MAD JAMIE. Przebijmy razem to, co wydarzyło się w zeszłym roku! Z jeszcze większą energią stwórzmy w Gdyni wir szaleństwa i sprawmy, żeby było to najgorętsze miejsce na całym świecie! Nie mogę się doczekać dnia, kiedy Cię zobaczę! Stwórzmy razem legendarny dzień!
