Himari Tsukishiro (Isiliel): Niekończąca się bitwa zwana życiem

12 czerwca 2026 roku, w ramach europejskiej trasy „Moonbow Legion”, do Gdańska przyjechała japońska artystka Himari Tsukishiro by zaprezentować solowy projekt Isiliel. Był to jej pierwszy występ w Polsce. Koncert odbył się w Pubie Torpeda, wspólnie z gdańskim zespołem Hariken.

Dla Pubu Torpeda był to kolejny wieczór łączący lokalną scenę z japońską muzyką alternatywną. To właśnie tutaj w 2025 roku Mad Jamie wraz z Hariken zadebiutowała przed polską publicznością.

fot. Ricky Wilson / Imperiet IV

Na wydarzenie przyjechali fani nie tylko z Trójmiasta, ale także z innych części Polski i Europy. Od pierwszych chwil w klubie wyczuwalna była atmosfera oczekiwania, a bariera językowa szybko przestała mieć znaczenie – wspólne emocje, energia i przesłanie muzyki Isiliel okazały się ważniejsze niż różnice kulturowe. Przed koncertem Himari Tsukishiro chętnie rozmawiała z przybywającymi do Torpedy fanami.

Wieczór rozpoczął Hariken, który został bardzo ciepło przyjęty przez publiczność i szybko rozgrzał salę przed występem Isiliel. Wśród oglądających koncert znalazła się również sama Himari Tsukishiro, która wspierała swoich muzycznych gospodarzy przed własnym występem.

Po koncercie miałem przyjemność porozmawiać z Himari o jej pierwszej wizycie w Polsce, znaczeniu projektu Isiliel, albumie „Moonbow Genesis”, inspiracjach literackich oraz o tym, co chce przekazywać słuchaczom poprzez swoją muzykę.

Bartłomiej Kądziela: To Twoja pierwsza wizyta w Polsce. Jakie miałaś oczekiwania przed przyjazdem? Czy coś w naszym kraju lub w polskiej publiczności szczególnie Cię zaskoczyło?

Himari Tsukishiro: Za każdym razem, gdy po raz pierwszy odwiedzam jakiś kraj, w głowie pojawia się myśl: „Czy są tam ludzie, którzy na mnie czekają?”. Zawsze towarzyszy temu odrobina niepewności. Kiedy jednak po raz pierwszy zobaczyłam publiczność ze sceny, byłam ogromnie szczęśliwa – przede mną stali ludzie, którzy przyszli właśnie dla mnie, z uśmiechami na twarzach. To był mój pierwszy koncert w Polsce, ale podczas występu bawiłam się naprawdę wspaniale. Wszyscy śpiewali razem ze mną, podnosili pięści w górę i dawali mi mnóstwo energii. Pomyślałam wtedy: „Już chcę tu wrócić”.

Od lat występujesz w wielu krajach. Co sprawia, że regularnie wracasz do Europy? Jakie różnice zauważasz między publicznością i scenami muzycznymi w Japonii, Europie i Ameryce Północnej?

Europa jest ogromnym obszarem i na przykład podczas tej wizyty w Polsce spotkałam fanów, którzy przyjechali z wielu różnych krajów. To tworzy pewien łańcuch — wieści rozchodzą się dalej, a dzięki temu możliwe jest organizowanie kolejnych zagranicznych tras. W Japonii zaczynałam swoją działalność w świecie idoli, więc mam wrażenie, że wielu moich fanów interesuje się idolami albo anime. Podczas tej europejskiej trasy, a szczególnie w Polsce, zauważyłam jednak coraz więcej fanów metalu. Ich “battle jackets” i są naprawdę świetne! Kiedy występowałam z zagranicznymi idolami w Ameryce Północnej, widziałam z kolei ogromną liczbę osób machających lightstickami podczas koncertów.

Co chciałabyś, aby ludzie poczuli, kiedy po raz pierwszy zobaczą występ Isiliel? Czy koncert w Gdańsku spełnił te oczekiwania?

Poprzez Isiliel zawsze chcę przekazywać przesłanie: „Bez względu na wszystko, żyjmy jeszcze jeden dzień”. Ostatnio wielu fanów mówiło mi: „Nie rozumiem wszystkich japońskich tekstów, ale poprzez Twoje koncerty i muzykę potrafię poczuć to przesłanie”. W Gdańsku usłyszałam to wiele razy i czułam, że łzy szczęścia napływają mi do oczu. Bardzo Wam za to dziękuję.

Teksty Isiliel często brzmią bardzo osobiście i poetycko. Co najbardziej lubisz w pisaniu własnych słów? Co inspiruje Cię podczas tworzenia tekstów?

Najbardziej lubię ten moment procesu tworzenia muzyki, kiedy wyobrażam sobie dzień, w którym będę mogła podzielić się tymi słowami ze wszystkimi. Dzięki tekstom mogę wyrazić rzeczy, których nie potrafię powiedzieć bezpośrednio, nawet te ciemne i ciężkie emocje. A kiedy przelewam je na papier, zostają przemienione w coś pięknego: w siłę, która pozwala żyć kolejny dzień. Te teksty są moją przeszłością, moją historią i moją nadzieją. „Aby Cię ocalić, przekroczyłam góry i morza”.

Podczas koncertu w Gdańsku otrzymałaś polską flagę podpisaną przez publiczność. Był to bardzo emocjonalny moment. Co pomyślałaś, kiedy ją zobaczyłaś?

Kiedy powiedziałam: „Taka wspaniała niespodzianka sprawi, że się rozpłaczę…”, naprawdę poczułam, że łzy napływają mi do oczu. Podczas całego koncertu otrzymywałam od Was płonące serca, uśmiechy i ogromną energię. A potem, po tym wszystkim, dostałam jeszcze tak wyjątkowy prezent… To był moment, w którym obiecałam sobie, że na pewno tutaj wrócę i oddam Wam całą swoją miłość oraz wdzięczność.

Często wspominasz o swojej miłości do literatury. Czy są jacyś autorzy lub książki, które szczególnie mocno na Ciebie wpłynęły? Japońska literatura jest ostatnio coraz bardziej popularna w Polsce — może poleciłabyś coś autorstwa Edogawy Ranpo lub innego pisarza, którego cenisz?

Uwielbiam Edogawę Ranpo! Pierwszą jego książką, którą przeczytałam, była „Gąsienica” („The Caterpillar”). Głębia człowieczeństwa, którą w niej odnalazłam, całkowicie mnie zachwyciła. Od tamtej chwili zostałam jego wielką fanką.

To może nie jest dokładnie literatura, ale bardzo cenię też Tarō Okamoto. Jego dzieła i słowa dały mi mnóstwo inspiracji oraz odwagi. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję odwiedzić Wieżę Słońca w Osace – koniecznie tam wejdźcie!

Dzięki płycie „Moonbow Genesis” wielu słuchaczy poznało świat Isiliel. Patrząc dziś na ten album, co Twoim zdaniem najbardziej definiuje jego charakter?

Wszystko związane z tym albumem – zarówno sposób jego powstawania, jak i sama muzyka – było dla mnie jak pierwsza wielka przygoda. Dla osoby takiej jak ja, która kiedyś uważała, że zupełnie nie potrafi śpiewać, stworzenie całego albumu opartego wyłącznie na moim głosie było czymś niezwykłym. Do tego nagrywanie go w Szwecji z legendarnym Fredrikiem Nordströmem… Pierwszy utwór, „Koumyou Kishi”, ma dla mnie szczególne znaczenie. To pierwsza piosenka, którą wykonałam na scenie jako Isiliel. Wszystko połączyło się w bardzo symboliczną całość. W tym utworze i na całym albumie śpiewam o całej drodze – od narodzin aż po nieunikniony koniec. Życie jest serią nieuniknionych walk. Czasami są to konflikty między ludźmi, czasami trudności związane z życiem w społeczeństwie. Ale nawet pośród tego wszystkiego nadal żyjemy. Ten album obejmuje początek tej niekończącej się bitwy zwanej życiem oraz bezgraniczną przestrzeń naszej własnej przygody.

Patrząc w przyszłość – co chciałabyś osiągnąć z Isiliel w najbliższych latach? Jakie marzenia chciałabyś jeszcze spełnić? Nad czym obecnie pracujesz?

Przede wszystkim chcę stać się osobą, która będzie potrafiła dotrzeć z tymi piosenkami do wszystkich, którzy ich potrzebują. Każdego dnia zastanawiam się, jak mogę to zrobić. To dopiero czwarty rok działalności jako Isiliel, ale chcę wykorzystać wszystkie możliwości, aby tworzyć rzeczy, które będą mogły dotrzeć do ludzi niezależnie od miejsca, w którym żyją. Pracuję między innymi nad teledyskami, a także nad pierwszym krótkometrażowym filmem, który udało się stworzyć dzięki wsparciu fanów. Codziennie ciężko pracuję nad takimi projektami. I szczerze mówiąc… już rozmawiamy o kilku naprawdę interesujących rzeczach, które chcielibyśmy zrealizować w przyszłym roku.

Isiliel ma fanów na całym świecie. Co czujesz, widząc, że ludzie z zupełnie różnych kultur odnajdują więź poprzez Twoją muzykę?

Momenty podczas koncertów, kiedy w końcu spotykamy się twarzą w twarz, patrzymy sobie w oczy, możemy uścisnąć sobie dłonie i naprawdę poczuć ciepło drugiego człowieka, zawsze bardzo mnie poruszają. Myślę wtedy: „Dziękuję, że na mnie czekaliście. Dziękuję, że mnie odnaleźliście. Dziękuję, że staliście się miejscem, do którego mogę należeć”.

Jest jeszcze jeden ważny element – media społecznościowe. To coś, czym zajmuję się każdego dnia. Oczywiście czasami pojawiają się tam niemiłe komentarze albo rzeczy, które łamią serce, ale nie można zaprzeczyć, że dzięki nim poznałam także ludzi, którzy stali się dla mnie bardzo ważni. Choć każdy z nas żyje własnym życiem i często dzielą nas tysiące kilometrów, muzyka daje nam możliwość połączenia się ze sobą. Dzięki rozmowom z Wami i dzieleniu się tym, nad czym pracuję każdego dnia, otrzymuję mnóstwo słów wsparcia. Dlatego nigdy nie chcę stracić odwagi. Chcę nadal wykorzystywać wszystkie swoje możliwości, aby dzielić się tym, co tworzę. Niezależnie od formy chciałabym, abyście zawsze czuli nadzieję i pamiętali, że Wy również dajecie mi siłę.

Wiele osób zna Isiliel jako artystkę. A co Himari lubi robić, kiedy nie jest na scenie?

Anime wielokrotnie mnie ratowało, więc to coś, czego nigdy nie będę mogła porzucić. Ostatnio ponownie oglądam całą serię „JoJo’s Bizarre Adventure”. Chociaż podczas trasy nie miałam niestety czasu, żeby oglądać dalej… Poza tym lubię spędzać czas z moją siostrą Yui, czytać książki i mangi. Nie jestem raczej osobą, która lubi aktywności na świeżym powietrzu… Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, jak odpoczywać. Ale skoro jestem już dorosła, chciałabym nauczyć się „robić sobie przyjemności”. Och! Jest jeszcze jedna rzecz, którą lubię – pomaganie przy pakowaniu zamówień z merchem Isiliel. Bardzo mnie cieszy, kiedy mogę poczuć, że ktoś naprawdę czeka na otrzymanie tych rzeczy.