Behemoth – I, Scvlptor

Behemoth lubi rozpieszczać swoich fanów nowymi wydawnictwami pomiędzy pełnoprawnymi płytami, w ostatnich latach najczęściej były to single i albumy koncertowe. Tym razem zespół rok po wydaniu swojego trzynastego krążka „The Shit ov God” wydał długą, bo blisko czterdziestominutową epkę z ośmioma numerami o tytule „I, Scvlptor”. Z moich wyliczeń wynika, że ostatnim obszernym mini albumem było „Ezkaton” z 2008 roku więc trochę wody w Wiśle od tego czasu upłynęło.

„I, Scvlptor” to wydawnictwo zróżnicowane, bo mamy tutaj zarówno nowe utwory, odrzut z sesji poprzedniej płyty, stare numery nagrane na nowo, covery studyjne i koncertowe, a do tego surową wersję jednego z kawałków. Zacznijmy od nowości. Tytułowy „I, Scvlptor” to typowa rzecz dla obecnego wcielenia Behemoth. Nastawiona na klimat, podniosłość, toczy się powoli, ale też w rozwinięciu nie brakuje porcji blastów. Zaskoczenia nie ma. Nie powiem, że to słaby kawałek, bo wszystko się tutaj zgadza, ale niczym nowym nie zaskakuje. Zupełnie inaczej, za sprawą wokalu prezentuje się „Lord ov the Horizons”. Nergalowi zdarzało się już na płytach Behemoth nie tylko growlować, ale używać naturalnego głosu w formie deklamacji. Tym razem możemy usłyszeć jak po prostu śpiewa. Muszę przyznać, że wychodzi z tego starcia obronną ręką. Jednak to tylko jedna z wybranych form ekspresji, cały kawałek utrzymany jest w behemothowej stylistyce, to nie piosenka do grania w radiu między reklamami środków na upławy. Dla tego numeru warto posłuchać tej epki, ciekawe czy taki „czysty” kierunek to tylko chwilowy eksperyment czy będzie tego więcej w przyszłości.

Co my tu jeszcze mamy? „Begotten” czyli odrzut z „The Shit ov God” równie dobrze mógłby trafić na podstawową wersję albumu, ale widocznie zespołowi nie podpasował jak należy w tym czasie. Tutaj Nergal momentami śpiewa prawie czysto (a raczej krzyczy). „Rise of the Blackstorm of Evil” i „In Thy Pandemaeternum” to nowej wersje kawałków znanych odpowiednio z dema „The Return of the Northern Moon” i płyty „Pandemonic Incantations”. Nie są to kopie jeden do jednego z nowoczesnym brzmieniem, ale są to utwory podrasowane także aranżacyjnie. Zespół umieścił też na „I, Scvlptor” dwa covery. „The Return of Darkness and Evil” Bathory znane jest już z koncertów i singla promującego Mystic Festival 2026. Na epkę nie trafiła wersja studyjna, a koncertowa, w której gościnnie udziela się Sakis Tolis z Rotting Christ. Druga przeróbka to „In League With Satan” Venom z kolejnym gościem – tym razem to Shagrath z Dimmu Borgir. Behemoth wkrótce rusza w trasę z Norwegami, więc to też forma promocji nadchodzących koncertów. Całości epki dopełnia ciekawostka w postaci surowej wersji „Lord ov the Horizons”. Można się tutaj przekonać jak brzmi Behemoth bez tej całej wygładzonej obróbki.

Najnowsza epka Behemoth „I, Scvlptor” to ciekawe i zróżnicowane wydawnictwo, pełne smaczków, przeznaczone głównie dla fanów grupy. Reszta świata może z ciekawości posłuchać „Lord ov the Horizons” żeby przekonać się jak brzmi czysty śpiew Nergala w jego macierzystym zespole. Jak zawsze w przypadku tej grupy całość została pieczołowicie przygotowana, wszystko brzmi i wygląda jak należy. Wydawnictwo cieszy nie tylko ucho, ale i oko.

skład:
Nergal – gitara, wokal
Inferno – perkusja, orkiestracje
Orion – gitara basowa, syntezatory, sample
Seth – gitara

1. I, Scvlptor
2. Lord ov the Horizons
3. Rise of the Blackstorm of Evil
4. In Thy Pandemaeternum
5. Begotten
6. In League With Satan feat. Shagrath
7. The Return of Darkness and Evil (Live) feat. Sakis Tolis
8. Lord ov the Horizons (Rough Studio Mix)

strona internetowa: www.behemoth.pl