Grupa Majestic po dwunastu latach od wydania krążka „Przyzwoita” powróciła z nowym, trzecim w swojej ponad dwudziestoletniej historii albumem. Przez ten czas płytowej posuchy zespół funkcjonował koncertowo, nastąpiły u nich też poważne zmiany w składzie. Przede wszystkim głównego wokalistę Michała Zarębę zastąpił gitarzysta Artur Wolaniecki. Pomimo roszad personalnych ich muzyka się nie zmieniła. Dalej jest to reggae połączone ze ska i innymi tego typu radosnymi gatunkami, a momentami dochodzącym do głosu ciężkim rockiem i metalem. Zawsze myśląc o nich gdzieś mi się pojawiał Fishbone i to wrażenie nadal jest we mnie odczuwalne. Muszę jednak przyznać, że odpalając po raz pierwszy ich trzeci album doznałem lekkiego szoku i musiałem sprawdzić czy odpaliłem właściwy krążek. „Intro” rozpoczyna się mrocznym, organowym wstępem, po którym wchodzi ciężki, metalowy walec. Po chwili jednak klimat zmienia się diametralnie na rzecz radosnego ska i nie ma już wątpliwości, że to Majestic. Ale oni zawsze tacy byli, to umiłowanie do mocnego, tak kontrastującego z reggae riffu jest dla nich akurat bardzo charakterystyczne. Co do zasady jednak, te ciężkie wstawki są tylko dodatkiem ubarwiającym muzykę zespołu. Przede wszystkim w ich twórczości liczy się reggae i ska, to fundament, na który stawiają od ponad dwudziestu lat. Ja wiem, że termin „polskie reggae” jest bardzo memiczny i często się z tym zgadzam, jednak do Majestic mam akurat od zawsze słabość. I nie tylko z tego powodu, że niektórzy członkowie zespołu wychowywali się na podwórku obok mojego albo dlatego, że ciężkie riffowanie mi w duszy gra. Po prostu lubię ich muzykę, fajnie chłopaki grają i tyle. Lokalny patriotyzm też ma jakieś pomniejsze znaczenie, jednak bazując tylko na nim samym moja sympatia do tego zespołu szybko by się skończyła.
Majestic na „Zacznij” niczego nowego nie odkrywa, ale też absolutnie nie musi. Członkowie zespołu grają to, co im w sercach gra, w każdym ich nagraniu czuć autentyczność, a także radość ze wspólnego muzykowania i dzielenia się tym wszystkim w ludźmi. To muzyka grana bez spiny, bez oglądania się na trendy i słupki sprzedażowe. Fajnie, że im się chce to dalej ciągnąć, życzę im kolejnych dwudziestu lat egzystencji i dalszej radości z działania w zespole!

skład:
Artur Wolaniecki – gitara, wokal
Marcin Puzon Dzięcielewski – puzon
Adam Włodarczyk – perkusja
Bartek Żółtowski – trąbka
Michał Landowski – gitara basowa
1. Intro
2. Babilon
3. Pokaż mi kim jesteś
4. Ja chcę być tam
5. Big up
6. It’s fuckin’ fine
7. Nie oglądaj się
8. Szelki
9. Niesie mnie melodia
10. Budzi się siła
11. Pójdę po rozum
12. Dość już podziałów
13. Zacznij
strona internetowa: majestic.com.pl