Nene Heroine – In Three Colors EP

Scena jazzowa w Trójmieście nie od wczoraj jest na bardzo wysokim poziomie i nie wydaje się żeby miało się to w najbliższym czasie zmienić. Młode pokolenie muzyków nie obniża poprzeczki, a Nene Heroine to jeden z najciekawszych reprezentantów gatunku. Ich dwa albumy studyjne „Total Panorama” i „Mova” są świetne, ale jeszcze lepiej ten zespół sprawdza się na żywo. Nie dziwi mnie więc, że ich kolejne wydawnictwo „In Three Colors” to materiał nagrany na żywo.

Pierwszy utwór „Mamut” to chwytliwy kawałek, brzmiący bardzo rockowo, ale w takim post rockowym wydaniu. Gościnnie zaśpiewał tutaj niejaki Jan Tymoteusz, znany fanom hip hopu jako Szczyl. Jego udział akurat nie powinien specjalnie dziwić, bo muzycy Nene Heroine wspomagają go na koncertach. Nie jestem fanem tych wszystkich młodych raperów, którzy nie posiadają odpowiedniego warsztatu wokalnego i dykcji, coś tam sobie dziamgolą pod nosem albo jadą na autotunie do puszczonego podkładu i całość sprawia wrażenie żenującego karaoke dla sebiksów. Na całe szczęście Szczyl do nich nie należy, u niego wszystko się zgadza. Bardzo pozytywnie zaskoczyłem się tym jak się odnalazł w muzyce granej przez chłopaków z Nene Heroine. Nie tylko wyśpiewuje wersy, bo mu koledzy kazali śpiewać, ale doskonale czuje klimat utworu i jego wykonanie jest pełne emocji. Następny w kolejce kawałek to rzecz ze świetną melodią saksofonu Piotra Chęckiego i wydaje mi się, że miałem okazję obcować z „Cabrą” już wcześniej na koncertach. Tutaj Nene Heroine prezentuje typowe dla siebie instrumentalne oblicze i czuć to brzmienie i energię znane z obcowania z nimi na żywo. Epkę „In Three Colors” zamyka utwór „Beze mnie”, w której główny wokal nagrała Kasia Lins. To wokalistka dobrze znana słuchaczom Nene Heroine – udzieliła się w piosence „Wola” na albumie „Mova”. Kolejny raz powraca tutaj Jan Tymoteusz, tym razem słychać go w chórkach w tle. „Beze mnie” to na początku liryczny i zmysłowy kawałek, ale w drugiej części chłopaki jadą do przodu w znanym sobie stylu. Okazuje się, że i nawet w smooth jazzie by sobie doskonale poradzili, ale jednak wolę jak grają bardziej z przytupem. Także taki kierunek rozwinięcia ostatniego utworu przypadł mi do gustu, bo bez zmiany klimatu czegoś by mi zabrakło.

„In Three Colors” to nie tylko muzyka, ale i obraz. Warto obejrzeć to wykonanie na YouTube, bo to nie tylko świetny dźwiękowo, ale też wizualnie zrealizowany materiał. Do tego wideo zostało wzbogacone o krótkie intro i przerywniki. A jak się spodoba, to warto wybrać się na koncert Nene Hereoine, bo tak właśnie brzmią na żywo. Duży plus dla realizatorów za uchwycenie tego na nagraniu.

skład:
Michael Zismann (Michał Zienkowski) – gitara
Peter Stanley Chester (Piotr Chęcki) – saksofon
Tony Sadeky (Tomek Sadecki) – bas
Stan Corazon (Sławek Koryzno) – perkusja

1. Mamut feat. Jan Tymoteusz
2. Cabra
3. Beze mnie feat. Kasia Lins i Jan Tymoteusz

strona internetowa: www.facebook.com/neneheroinemusic