Nift to nowa nazwa na trójmiejskiej scenie, po pierwszej nutce da się jednak poznać, że zespół tworzą doświadczeni muzycy, którzy wiedzą jak należy posługiwać się instrumentami. Każdy spośród znajdujących się na epce „Level” utworów ma swój własny charakter i historię do opowiedzenia. Mamy tu do czynienia z muzyką przemyślaną, dopracowaną, choć zarazem dość zachowawczą. Ciekawą, bogatą, ale nie epatującą słuchacza nadmiarem. Trochę jakby kwartet dopiero ustalał swoje terytorium i sprawdzał, co właściwie może i czego właściwie chce. I bardzo dobrze, bo w końcu to debiut, punkt startu do dalszego rozwoju.
Na epce znalazły się cztery instrumentalne i dość eklektyczne utwory. Bazą jest tu zdecydowanie rock progresywny, ale fani post rocka czy jazzu również znajdą coś dla siebie. W kompozycjach słychać erudycję i skłonność do sięgania po niebanalne rozwiązania melodyczne i rytmicznie. Mam to szczęście, że z Kamilem, perkusistą Nift, znamy się z pracy, więc nie muszę domyślać się inspiracji – wiem, że jest wielkim fanem Dream Theater i jakkolwiek „Level” nie jest materiałem tak intensywnym jak płyty Amerykanów, to jednak ich wpływy są tu dość czytelne. Nift nie próbuje jednak kopiować idoli, idzie własną drogą i oferuje nową jakość.
Bardzo ważnym instrumentem w muzyce zespołu są klawisze. Zazwyczaj w kapelach rockowych czy około rockowych klawisz jest po to, żeby rozszerzyć i wzbogacić brzmienie, stworzyć klimat, ale zarazem chowa się go gdzieś w tle. Tu jest inaczej – partie tego instrumentu stanowią melodyczną oś utworów, można odnieść wrażenie, że to bardziej gitara porusza się wokół syntezatora niż odwrotnie. Instrumenty te są co najmniej równorzędne i wspaniale ze sobą współpracują.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić – trochę brakuje mi na „Level” czynnika X. To intrygująca i bardzo smaczna muzyka, jednocześnie trudno powiedzieć, żeby przesadnie angażowała słuchacza. Chyba dlatego najlepszym numerem na epce wydaje mi się „Cosmic mind”, śmiało pakujący się w dysonanse. Utwór ten wydaje się obiecywać coś, co dopiero nadejdzie. Podobnie jak numery, które nie poszły jeszcze w eter, ale które można usłyszeć na koncertach Nift. Jestem przekonany, że jeśli tylko ten zespół się nie rozpadnie, dostarczy nam jeszcze mnóstwo wspaniałej muzyki. Warto więc śledzić ich dalsze poczynania i propagować gdzie się da.

skład:
Aneta Malinowska – klawisze
Katarzyna Krzyżanowska – gitara
Miguel Delso – gitara basowa
Kamil Malinowski – perkusja
1. Sands of Egypt
2. Something Happened
3. Walking Shadows
4. Cosmic Mind
strona internetowa: www.facebook.com/nift.band.official