Mad Jamie, Hariken (Gdynia, Ucho/Podwórko.art 30.08.2026)

Wszystko zaczęło się rok temu od koncertu Mad Jamie w Pubie Torpeda. Gdański Hariken po zakończonym sezonie koncertowym ogłosił niespodziewaną „dogrywkę” – kolaborację dwóch, na pierwszy rzut oka zupełnie różnych muzycznych światów, na lokalnej scenie. Energia tamtego koncertu niesie się po Trójmieście już od ponad roku, a lokalne sceny coraz częściej odwiedzają artyści z Japonii. Był to pierwszy koncert japońskiego zespołu organizowany przeze mnie w Trójmieście i jeden z pierwszych kroków w zupełnie nowym kierunku. Właśnie wtedy narodził się pomysł aby takie spotkania organizować regularnie.

fot. Paulina Leśna

Dokładnie rok później Mad Jamie wróciła do Trójmiasta. Tym razem nie do małego pubu, ale na scenę gdyńskiego Podwórko.art / Sceny Ucho. Podobnie jak rok wcześniej, w roli rozgrzewacza pojawił się również Hariken, który świętował premierę swojego drugiego albumu, dokładając do tego wyjątkowego wieczoru kolejną okazję do świętowania.

Po drodze wydarzyło się zresztą całkiem sporo. W lutym w Podwórko.art zagrała grupa Zenbukiminoseida, w czerwcu Hariken spotkał się na scenie z Isiliel w Pubie Torpeda, więc sierpniowy koncert Mad Jamie był już trzecim występem japońskich artystów organizowanym w tym roku w Trójmieście przez Cross Stage. Tegoroczne spotkanie było więc nie tylko powrotem do historii sprzed roku, ale również kolejnym etapem rozwijającej się wymiany między polską i japońską sceną.

Tym razem nasze spotkanie zaczęło się jednak jeszcze w Poznaniu. Odebrałem Mad Jamie bezpośrednio po jej występie na tamtejszym konwencie i stamtąd wspólnie ruszyliśmy samochodem do Gdyni. Był to jeden z tych momentów, które dobrze pokazywały, co wydarzyło się przez ostatni rok – muzyka Mad Jamie dotarła do kolejnych polskich odbiorców, a sama artystka pojawiła się w Polsce również poza sceną klubową.

Po drodze szybko wróciły wspomnienia zeszłorocznego spotkania – rozmowy o Polsce, muzyce i wszystkim, co wydarzyło się od tamtego czasu. Przy okazji Akubi dostała też sporą dawkę polskiej kultury popularnej. Rozmowa zeszła na twórczość Walaszka, więc, co ucieszy niektórych, do jej edukacji dopisaliśmy kolejny ważny punkt: „Kapitan Bomba”.

Do Gdyni dotarliśmy już z poczuciem, że to nie będzie kolejny zwykły koncert. Od pierwszych minut wieczoru było widać, że publiczność również czekała na to spotkanie. W klubie spotkali się fani Mad Jamie, Hariken i szeroko rozumianej alternatywnej sceny rockowej. Atmosfera była elektryzująca, a polsko-japoński charakter wydarzenia nie był jedynie hasłem promocyjnym – oba światy faktycznie spotkały się tego wieczoru na jednej scenie.

Hariken / fot. Paulina Leśna

Jako pierwszy wystąpił Hariken. Zespół zaprezentował kilka premierowych utworów z właśnie wydanej drugiej płyty. Dla grupy występ w Uchu miał szczególne znaczenie. Był nie tylko koncertem premierowym, ale również symbolicznym zwieńczeniem długiej pracy nad albumem i pełnego roku kontaktów z japońskimi muzykami – czego efekty można znaleźć również na naszym nowym albumie. W utworze „Droga Miecza” gościnnie wystąpił zespół la scène 裸身.

Publiczność ponownie, podobnie jak rok temu, przyniosła ze sobą popularne w Japonii lightsticki. Kiedy Hariken rozpoczął „Miasto na Szmaragdowej Górze”, sala rozświetliła się na zielono. Trudno o lepszy przykład tego, jak przez rok zmieniło się otoczenie zespołu – element kojarzony przede wszystkim z japońskimi koncertami stał się częścią polskiego występu metalowego.

Mad Jamie / fot. Paulina Leśna

Niedługo później, gdy publiczność była już rozgrzana, przyszedł czas na Mad Jamie. Tym razem koncert był jeszcze bardziej intensywny niż przed rokiem. Praca ekipy Podwórko.art / Sceny Ucho, zarówno za konsoletą, jak i przy świetle, pozwoliła wydobyć z występu zupełnie nową energię. Było głośno, dynamicznie i bez większej chwili wytchnienia – tworząc niezapomniane muzyczne widowisko.

Jednym z pierwszych ważnych momentów był „Tokyo Democracy” – utwór, który dla polskiej publiczności ma szczególne znaczenie. Inspiracją do jego powstania była historia Gdańska i polskiej walki o wolność, o której Akubi wraz z menadżerem dowiedzieli się między innymi podczas zeszłorocznej wizyty w mieście. Tym razem piosenka zabrzmiała w Gdyni, a publiczność bardzo szybko odpowiedziała na wezwanie Akubi, głośno wykrzykując charakterystyczne dla utworu „No pain, no gain!”. Chwilę później wydarzyło się coś, czego nie można było zobaczyć podczas żadnego innego koncertu Mad Jamie na tej trasie.

Na scenę trafiła gitara elektryczna, którą miałem przywilej przekazać Akubi podczas występu. Była to chwila, w której na moment mogłem zamienić rolę organizatora na rolę technicznego. Akubi starała się po angielsku wytłumaczyć wszystkim, kto pożyczył jej gitarę i nie kryjąc ekscytacji podkreślała, że jest to instrument wyprodukowany w Polsce. Nie była to jednak przypadkowa gitara. Instrument z gdańskiej pracowni Marka Zieńkowskiego (MZ Luthier) zabrzmiał podczas dwóch utworów – najpierw w emocjonalnym „Yoruniji”, a następnie w „livehouse(e)na”, będącym swego rodzaju hymnem i hołdem dla sal koncertowych oraz punkowej sceny. Gitara wykonana przez polskiego lutnika na ramieniu japońskiej artystki, w gdyńskim klubie, przed polską publicznością – trudno o bardziej ikoniczny moment tego wieczoru.

Koncert zakończył się spotkaniem z publicznością. Fani mogli porozmawiać zarówno z Mad Jamie, jak i Harikenem oraz zrobić wspólne zdjęcia. Nie było pośpiechu – każdy miał chwilę, by porozmawiać z artystami i zabrać ze sobą coś więcej niż tylko bilet i wspomnienie koncertu. Nawet koszulki Mad Jamie dostępne podczas trasy miały tym razem polski akcent – zostały wyprodukowane właśnie w Polsce.

Jednak koncertem i spotkaniem z fanami pobyt Mad Jamie w Gdyni jeszcze się nie kończył. Następnego dnia, zanim Akubi miała wyruszyć z gdyńskiego portu w dalszą część europejskiej trasy, ponownie podobnie jak rok temu, spędziliśmy wspólnie cały dzień w mieście – ładując baterie przed kolejnymi występami.

Był czas na historię. Przeszliśmy się ulicą Świętojańską, oglądając archiwalne fotografie, a następnie ruszyliśmy bulwarem nadmorskim. Po drodze zobaczyliśmy ORP „Błyskawicę”, której japońska nazwa „Kaminari” wzbudziła oczywiście dodatkowe zainteresowanie. Nie zabrakło też nawiązania do zeszłorocznego koncertu i Pubu Torpeda – wspólnie żartowaliśmy o Mad Jamie jako o „niszczycielu torped”, po tym jak rok wcześniej dosłownie rozniosła scenę Pubu Torpeda. Po drodze nie zabrakło również zdjęcia na tle „Daru Pomorza”.

Był też czas na rzeczy znacznie bardziej przyziemne. Dopełniając małej tradycji, zjedliśmy razem ulubione pierogi Akubi oraz spróbowaliśmy lokalnego piwa, a przed wyruszeniem do portu przyszedł czas na kolejną obowiązkową pozycję: legendarne hot dogi z Żabki.

Dopiero przed wejściem na pokład przyszedł moment, w którym można było na spokojnie porozmawiać o tym, co dalej. Wśród tematów pojawił się oczywiście kolejny powrót Mad Jamie do Polski w przyszłym roku. Właśnie w tym miejscu najlepiej widać różnicę między pierwszym koncertem sprzed roku a tym tegorocznym. Wtedy była to próba. Dziś jest to już historia, która ma ciąg dalszy. Mały koncert w Pubie Torpeda dał początek Cross Stage. Rok później Mad Jamie wróciła do Polski, zagrała w dużo większym klubie, Akubi wystąpiła z polską gitarą, Hariken wydał swoją drugą płytę, a dzień później wszyscy mogliśmy po prostu przejść się razem po Gdyni.

Nie była to więc tylko druga edycja wspólnego koncertu Mad Jamie i Hariken. Było to kolejne spotkanie ludzi i muzyków, którzy przez ostatni rok zdążyli stworzyć między sobą własną historię.

I tym razem również możemy powiedzieć: dzięki, Podwórko.art / Scena Ucho, za ponowne ugoszczenie u siebie gwiazd japońskiej sceny alternatywnej. I przede wszystkim – dzięki wszystkim, którzy pojawili się tego wieczoru w Gdyni i razem z nami stworzyli tę atmosferę.