Besides, Coastal Shades (Gdańsk, Wydział Remontowy 03-03-2016)

Pierwszy czwartek tegorocznego marca warto było spędzić razem z grupą Besides. W gdańskim Wydziale Remontowym supportowała ich nowa trójmiejska formacja Coastal Shades, która odrobinę odstawała stylistycznie od post-rockowych pejzaży grupy z Brzeszcza. Szkoda tylko, że na ten koncert przyszła tak nieliczna publika…

besides wydzial remontowy

Kilka minut po 20 na scenie pojawili się chłopaki z Coastal Shades. Mieszanka post-rocka i post-hardcore’a, którą zaprezentowali odkrywcza nie jest, choć wyraźnie słychać, że zwłaszcza pod względem instrumentalnym starają się, by brzmiało to dobrze. Tam gdzie nie miało być ostro, pojawiały się klimatyczne zwolnienia czy nawet bardziej rozbudowane fragmenty. Trochę chaosu wkradło się moim zdaniem w partie wokalne, bowiem screamów wokalisty niemal nie szło zrozumieć, ale może wynikało to z faktu niezbyt dobrego nagłośnienia jego głosu. Nadrabiał za to dynamicznym ruchem scenicznym, co jakiś czas wyskakując także poza scenę. Odnoszę jednak wrażenie, że jako zespół jeszcze nie okrzepli, a nowe utwory, które podobno już rejestrują na potrzeby debiutanckiej płytki również jeszcze nie zdążyły „wyschnąć”. Na pewno jest to granie energiczne, z pomysłem, mimo faktu nie odkrywania niczego i mogące, zwłaszcza w warunkach studyjnych zabrzmieć bardzo interesująco. Występ chłopaków też do takich należał, choć odnosiłem wrażenie, że miejscami muzycy grali sobie, a wokalista śpiewał zupełnie jakby był obok. Dobrze by było też dodać kilka łagodniejszych wokali i nieco mocniej rozbudować kompozycje by nie sprawiały wrażenia niedokończonych lub nieco chaotycznych. Oczywiście ramy gatunku na to pozwalają, ale gdyby dodać drugiego gitarzystę, który podkręciłby brzmienie chłopaków o djentowe/deathcore’owe zagrywki to mogłoby powstać coś naprawdę dobrego. Naturalnie, jeśli poprawią niedociągnięcia wynikające z obecnego stanu, okrzepną i zaprezentują się w innym miejscu lub z zespołami bardziej pasującymi do ich klimatu.

Ekipa z Brzeszcza zaprezentowała materiał głównie z drugiej płyty studyjnej „Everything Is” wydanej pod koniec 2015 roku. Zaskakujący wydać się może fakt jak kapitalnie instrumentalny zespół może zaprezentować się na żywo. Pięć lat temu wybrałem się na koncert Tides From Nebula, które z całą pewnością obecnie jest bardziej znane niż Besides i do dziś miło go wspominam, choć nie ukrywam, że drogi z ich graniem trochę mi się zdążyły rozejść (może najnowszy album to zmieni?). Panowie z Besides dali dużo ciekawszy występ w znacznie mniejszym lokalu. Tyle energii, pięknych obrazów i melancholijnych dźwięków podczas jednego wieczoru w post-rockowej postaci już dawno na żywo nie słyszałem. O ile obie płyty studyjne tego młodego, ale bardzo obiecującego zespołu są naprawdę znakomite, to dopiero na koncercie w pełni docenia się pomysł i ogromną świeżość jaką udało się im wprowadzić do gatunku, który zdążył w ciągu kilku lat nieco obrosnąć nudą. Byłaby to idealna muzyka na jesienny wieczór, ale i przedwiośnie idealnie się nadaje do brzmień pełnych smutku, odrobiny nadziei, delikatnych zwolnień i mocniejszych, efektownych uderzeń, których bynajmniej nie brakowało. Jednocześnie było to coś zupełnie innego od supportu, który choć jest równie interesującym zespołem, to wciąż za mocno siedzącym w chaotycznej hardcore’owej sieczce przez co celowanie w klimat Besides raczej był średnio wyczuwalny.

Na koncert obu zespołów nie stawiła się jakaś pokaźna liczba ludzi, odnoszę nawet wrażenie, że sporo osób było wręcz z przypadku. Słuchano jednak w milczeniu i zamyśleniu, zwłaszcza podczas występu Besides, który zebranych oczarował. Mam nadzieję, że o grupie z Brzeszcza znów będzie głośniej, ale nie za sprawą programów rozrywkowych, a interesujących koncertów i kolejnych udanych płyt, którymi zachęcą większą ilość osób na ich występy. Takie zespoły zasługują na tłumy pod sceną, jednak jestem pewien, że ta garstka która pojawiła się tego wieczoru w Wydziale Remontowym bawiła się znakomicie.