Dość niespodziewanie (przynajmniej dla mnie) kilka tygodni temu grupa Ampacity poinformowała, że wyda nowy krążek o tytule „Cosmic Indifference”. Ich poprzedni album „IV” ma już trzy lata, a wydawało mi się, że ukazał się zaledwie przed chwilą. Czas leci jak szalony…

Na nowej płycie Ampacity zabiera nas na kolejną space rockową przejażdżkę. Jeśli podobały wam się wcześniejsze podróże, to wsiadajcie do ich statku bez wahania, nie ma czasu na pytania. Houston macie problem, tej rakiety nie ma na waszych radarach. Co prawda „IV” uważam za ich najlepszy album i go nie przebili, ale nie oznacza to, że „Cosmic Indifference” jest w czymś gorszy, bo nie jest. To płyta, która nie przynosi wielu nowości, a te które się pojawiają mają głównie aspekty brzmieniowe. Ampacity na swoim piątym wydawnictwie brzmi bardzo naturalnie, a instrumenty nie są przeładowane użytymi efektami. To produkcja w starym stylu, ale jakże odświeżająca i odstająca od obecnych kanonów, w których dąży się do doskonałości, gubiąc gdzieś ludzkie emocje albo i wyzbywając się ich całkowicie nie tylko przez wyrównywanie nagrań „od linijki”, ale coraz częściej też niestety przez użycie sztucznej inteligencji. W sztuce zawsze człowiek ze swoimi niedoskonałościami i indywidualnym wyrażaniem siebie będzie dla mnie ważniejszy niż najbardziej idealna i zbalansowana pod słuchacza rzecz. Artyzm ponad produkt – tego właśnie szukam.
Oprócz aspektów brzmieniowych nowe rzeczy w muzyce Ampacity słyszę przede wszystkim w utworze „Phantomatics”. Nic dziwnego, że został wybrany do promocji albumu, bo wyraźnie wprowadza nową jakość i nowe kierunki rozwoju w twórczości chłopaków. To też jednocześnie najdłuższy utwór na płycie – trwa 13 minut. Przez ten czas dzieje się w nim tyle, że nie ma mowy o znużeniu. Świetnie balansuje między spokojnym dryfowaniem, a pędzeniem ku gwiazdom. Szczególnie podoba mi się końcowa część, która brzmi bardzo filmowo.
Nawet nie wiedziałem jak bardzo potrzebowałem takiej płyty jak „Cosmic Indifference”. Dzięki Ampacity odpływam na 45 minut nie tylko w kosmos, ale też do krainy, w której można odetchnąć od natłoku codzienności, tych wszystkich krzykliwych nagłówków, wszechobecnego pędu do przodu, bo w każdym aspekcie życia musi być więcej, szybciej, mocniej, a emocje wzbudza już tylko antagonizowanie. Wiem, że zawsze można wrócić do starej muzyki z lat ’70 czy wcześniejszych by poczuć ówczesny klimat, ale to już za nami, te czasy już nie wrócą. Uważam, że ogromną wartością są takie produkcje jak „Cosmic Indifference”, które nawiązują do dźwięków sprzed lat, ale też prowadzą z nimi swoisty dialog przefiltrowując się poprzez doświadczenia i inspiracje człowieka żyjącego tu i teraz.
skład:
Piotr Paciorkowski – gitara
Wojciech Lacki – gitara basowa
Marek Kostecki – klawisze
Sebastian Sawicz – perkusja
strona internetowa: www.facebook.com/ampacityband